Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winny Ojciec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winny Ojciec. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

Winny Ojciec odc. 4

Darowanemu wilku w zęby winne




Tytuł pozornie jest bez sensu, ale za chwilę będzie z sensem. Dostałem w prezencie wino i sprawdzałem więc, co mówią fachowcy. Mówią to (na Winicjatywie):

Terra Naturi Montepulciano d’Abruzzo Lupi Reali 2013 - Powrót do Biedronki wina, które już przez nią przemknęło w zeszłym roku (i miało dobre recenzje). Proste, ale smaczne czereśniowe Montepulciano, wino proste, przystępne, ale ma swój pazur. Atrakcyjne na co dzień. 16,99 zł. ♥♥

Mogę potwierdzić, jest pijalne, choć żaden to szczyt pały. Wytwórnia jest średnio ceniona, za bardzo podobno idą w ilość kosztem jakości - ale to wino jest w rzeczy samej przywoite. Opisane na okładce jako "półwytrawne", ale nie brak mu kwasowości i do obiadu z mięsem dobrze pójdzie. W dodatku "organic" , no i 12,5% - czyli można wypić BEZKACNIE tak ze 3/4 butelki. Wino nazywa się po polsku "Wilcy prawdziwi" :-)) A dlaczego - wyjaśnienie na stronie wytwórni.
Piotr
PS. Dla bardzo dociekliwych – rozmówka z p. Wojtkiem Bońkowskim z Winicjatywy:
Peyotl:
Zaraz... Bo wzmiankowane wyżej Lupi Reali jest teraz w Biedrze... a na stronie Vini e Affini go nie ma (na stronie producenta zresztą też...). Czy to kolejne vino "podkradzione" wcześniejszemu importerowi przez Owada? Czy tylko przypadkowa zbieżnośc nazw?

Wojciech Bońkowski: 
Vini e Affini zerwało całkowicie współpracę z producentem Lupi Reali czyli z Valle Reale.

Peyotl:
Z powodu "zdrady" owadziej?

Wojciech Bońkowski:  
Szczegółów nie znam, ale zdaje się był to jeden z czynników – nie tylko "zdrada" ale też jej okoliczności…

Peyotl:
No dobrze... ale do pełnej wiedzy winnomaniackiej brak mi jeszcze info, dlaczego LupiR nie ma na stronie producenta (wstydzą się, że do JeronimoM sprzedali?) oraz, jak się ma ta nazwa Terra Naturi do Valle Reale. Any hints?

Co do podmiotu butelkującego – nie wiem, ale słyszałem, że w Valle Reale są jakieś zawirowania własnościowe i dlatego może wydzielili jakieś projekty jako osobne.
A brak najtańszego, marketowego wina na www producenta nie jest żadnym ewenementem, właściwie to raczej norma. Pewnie sprzedają do paru innych sieci w Europie po 1,50€ i niekoniecznie chcą być kojarzeni z tym produktem.

niedziela, 21 grudnia 2014

Winny Ojciec odc. 3


Spóźnione, lecz szczere, rekomendacje świąteczne.

­­
Nie ma co się oszukiwać. Zostały dwa dni, więc niczego z Internetu nie zamówimy.

Co nam pozostaje w mieście Opole? Jeśli nie zależy nam na sikaczach z Biedronki typu Kadarka albo kultowa niegdyś Sophia Melnik, ale nie chcemy też "wydziwiać"?

Czterech do brydża, czyli Carlo Rossi, Jacobs Creek, Sutter Home, Casillero del Diablo. Dlaczego te wina? Bo są to wina fabryczne, dostepne wszędzie, niedrogie i przewidywalne; nie bez przyczyny mówi się na takie (szczególnie na Carlo Rossi) McWino. Czyli nie będzie poruty przed rodziną, wino jest zawsze takie samo, nie straszne mu roczniki, siedliska (jak chcecie zaszpanować, mówcie "terroir" – czyli po prostu miejsce, gdzie rosną winogrona na to wino), nieważne z jakich winogron je zrobili, bo to i tak był skup ogólnoludzki od jakichś czterech tysięcy hodowców...

Jeżeli na obiedzie w pierwszy dzień świat będzie ciocia z wujkiem, to polecam Carlo Rossi – bo nie będzie, jak to się mówi, "kwaśne" (CR to wino półwytrawne).

Jeżeli jednak nie miałbym wyboru i musiał nabyć wino z fabryki, a nie jakieś bardziej charakterne (przez analogię, czym się to różni – tym samym, co jajka z przemysłowej fermy, a nie od "chłopa" co puszcza kury po podwórku) – to wziąłbym Jacobs Creek. Jest trochę mniej anonimowe od pozostałych... Kilka opisów można przeczytać tutaj.

No, chyba, że chcecie wydać więcej, to proponuję Missiones de Rengo z Chile, takie ze złotym krzyżem na okładce, cena tak ok. 45-50, w każdym Realu stoi i w innych też. W Biedronie natomiast można bez obawy wydać pieniądze na Marques de Borba, albo Montebueno.

To było o czerwonych. A białe do ryby, białe do ryby, białe.... Ta narracja już jest podobno nieaktualna, bo mamy postmodernizm, można pić nawet koniak do śledzia, tym niemniej białe do ryby nadal pasuje. I tu się zdziwimy – możecie włożyć do lodówki Orvieto z Biedronki za... 9,99 – i nie będzie źle. (dla cioci z wujkiem – dać białe Carlo Rossi, oczywiście PÓŁwytrawne).

Gdyby szukać czegoś bardziej jednak indywidualnego, to każdy Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii na ten przykład, będzie ciekawy dla początkującego winomaniaka. Przeglądajcie półki w różnych Tesco i Auchanach, albo weźcie coś od Konrada u Kondrata, w Opolu może jeszcze być w sklepie na rogu Ozimskiej i Dubois. (Sprawdzę, to wyjaśnię).

No i na koniec coś do deseru. Do wetów, jak to niegdyś mówiono. Słodkie? No tak, słodkie. Ja wybrałem Taylor's Late Bottled Vintage Port 2007 z Almy. Dlaczego? Bo tanio było. Się naprawdę się opłaca się w Almie się szarpnąć się na wino powyżej 100 zł, bo dają 40% rabatu (tylko z kartą konesera, można wyrobić na miejscu). To porto kosztowało 109, zapłaciłem 65. A to już jest wyżej niż najniższa półka, na przykład jakieś zlewki, które stoją w Biedronce (mam na myśli porto, a nie wszystkie wina z Owada). LBV oznacza, że wlali je do butelek parę lat po zbiorze i winifikacji, że spędziło ten czas w beczkach – w tym przypadku 5 lat (2007 – 2012) i ma pewną szlachetność. Trochę taki likierek, bo to jest 20% alkoholu. I teraz uwaga – takie słodkie wino można pić także do niebieskich serów pleśniowych! Tak. Dlaczego? Bo tworzą, w skrócie, ładny kontrapunkt - kwaśne (wytrawne wino) ze słonym (ser pleśniowy) zagryzą się wzajemnie! Można o tym poczytać TUTAJ albo gdziekolwiek indziej, najlepiej TU.

Mały foto-komiks z Taylor's zobaczcie, jeśli chcecie -> tutaj.

Jeszcze słówko o Almie – bo to w Opolu jeden z 3 (słownie : trzech) sklepów specjalistycznych z winem: sporo przecen; przywieszki z napisami "dobre do ryby" albo "dobre do mięsa" to oczywiście chwyt marketingowy, ale zręczny i wina te nie powinny rozczarować, szczególnie, że redukcje cenowe znaczne.

Wesołych Świąt!
Piotr

 Na zdjęciu jest kawałek katedry w Orvieto, (to absolutny wzlot ducha ludzkiego, wyżyny sztuki, niezależnie od wierzenia bądź niewierzenia) ) bo w końcu co, nalepki z win można sobie zobaczyć w sklepie....:)

A to stare księgi frachtowe firmy Taylor's (porto wymyślili Anglicy), można je obejrzeć w wytwórni, i tamże popróbować win i zwiedzić.

czwartek, 27 listopada 2014

Winny Ojciec, odc. 2

Kolejny odcinek winiarskich rekomendacji mojego taty - Piotra. Może będzie to strzał w dziesiątkę na nadchodzący weekend? Ja zamierzam przetestować :)

Ojciec z Matką

Wyrażenie "tata z mamą", z którym to wino mi się kojarzy, jest już zajęte (kto wie co oznacza, bez guglowania?). A więc Ojciec z Matką – on postawny, barczysty (50zł, 1,5 l), ona drobniejsza (35zł, 0,75 l) – ale nazwisko się zgadza, Reserva dos Amigos, i wnętrze też, bo z jednej beczki przecież. No i pochodzenie – z Portugalii, z regionu Lizbony.

Pije się - parafrazując dawny, krakowski jeszcze "Przekrój" ("czyta się" – oznaczali co ciekawsze teksty). I do jedzenia, i na wieczór z kobietą/mężczyzną, i na spotkanie z kumplami.

Dominuje w nim owoc, co znaczy, że nie dominuje beczka, a to jest plus, zapewniam Państwa. Ma dość mocną strukturę, żywą kwasowość, alkoholu w sam raz (13%). Nic wielkiego, średnia półka, ale ... pije się! W skali 1-10 dałbym 6,5 pkt.

Nabywamy to (w Opolu) w sklepie na rogu Ozimskiej i Dubois, który kiedyś był pod patronatem aktora Marka Kondrata, ale już nie jest (choć wina od tego importera nadal tam są). Importerem jest firma M&P  - dla dociekliwych notka ze strony importera, całkiem trafna i bez ściemy:
Reserva Dos Amigos  jest kompozycją Tinta Roriz (70%), Castelão (20%) i Tinta Miuda leżakowaną przez 6 miesięcy w beczkach trzeciego użycia z dębów: francuskiego i amerykańskiego. Wino o rubinowej barwie, z delikatnymi, ceglastymi refleksami. W nosie wyczuwalne aromaty dojrzałych owoców i leśnych jagód. Usta zbalansowane, z łagodnymi  taninami, dobrą strukturą  i miękkim finiszem.

PS. Jeżeli gubią się Państwo wśród takich określeń jak "beczka", "owoc", "struktura", "kwasowość" itp. – a chcielibyście się nie gubić, polecam znakomitą pomoc naukową. Świetna rzecz, nawet na prezent pod choinkę dla początkujących winomaniaków.
--------------------------
(Winny Ojciec nie ma żadnych związków biznesowych z wymienianymi w notkach firmami)



poniedziałek, 27 października 2014

,,Winny Ojciec" odc. 1

Słowem wstępu: od dłuższego czasu mój tata, Piotr, regularnie rozsyła znajomym newsletter na temat win. Wino to jego pasja i ma o nim sporą wiedzę, nie jest jednak ortodoksem i kieruje się zasadą ,,dobre wino to takie, które ci smakuje". Postanowiłam poprosić go, by dzielił się swoimi smakami i spostrzeżeniami także z czytelnikami Krainy Garów. Wielokrotnie spotykam się z zagubieniem (swoim i znajomych) przy półkach z winem, a w dobie sklepów takich jak Biedronka czy Lidl często mamy pod nosem naprawdę ciekawe i przystępne cenowo kąski (czy raczej "łyczki"). Szkoda byłoby je przegapić! Zapraszam na pierwszy odcinek ,,Winnego Ojca" :)

"Portalowi Winicjatywa niektórzy zarzucają, że nie powinien się zajmować winami z dyskontów, bo to jakiś obciach...

Ja uważam inaczej - Winicjatywę prowadzi Wojciech Bońkowski, jeden z najlepszych znawców wina w PL, współautor (z Markiem Bieńczykiem) kultowego przewodnika "Wina Europy" - i to właśnie super, że takiemu fachowcowi i jego kolegom chce się to degustować. Ja chętnie kupuję wino w Biedronce czy Lidlu - jeżeli jest dobre czy choćby niezłe. I pasuje mi, że mam recenzję, której w miarę mogę ufać - nie muszę sam sprawdzać na żywym organizmie wszystkich win po kolei i tracić czasu na niepijalne (a o to też w dyskoncie nie trudno ).
Aktualnie znów mamy w Owadzie serię portugalską - a że to firma portugalska właśnie, oferta win znad Tagu jest zawsze dość ciekawa. Oto trzy, które warto, zdaniem recenzentów (etykiety na zdjęciach, wypożyczonych z Winicjatywy).

Piłem Casa Santos Lima i smakowało (choć już nieco schyłkowe... 2010...) - trochę kwasiorek, mocny owoc, solidne taniny - do mięsnego obiadu jak znalazł - a dla mnie nawet solo, ale ja takie lubię.
CSL to przyzwoita wytwórnia win głównie średniopółkowych, "sympatyczna twarz portugalskiego winiarstwa", że zacytuję klasyków (czyli "Wina Europy"). Białe też są, ale nimi się już nie zajmuję, bo jest po sezonie, teraz trza się grzać czerwonym.

Dla ciekawych całość recenzji:



Saúde!
Piotr "

fot.winicjatywa.pl