Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Ciasto bananowe z truskawskami i czekoladą.

Bezglutenowe, wegańskie szybkie ciasto, na bazie którego można dowolnie kombinować - ja dodałam truskawki i czekoladę, ale równie dobrze sprawdzą się orzechy, suszone owoce czy jagody.


Składniki:

  • 1 szklanka mąki ryżowej
  • 1/2 szklanki mąki z ciecierzycy
  • 1/2 szklanki oleju kokosowego + łyżka do polewy
  • 1/3 szklanki ksylitolu
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego (opcjonalnie gdyby ciasto było za gęste)
  • 3 dojrzałe banany
  • 1/2 szklanki pokrojonych truskawek
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka kakao (opcjonalnie)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta soli 

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni z termoobiegiem. W dużej misce mieszamy mąki, ksylitol, proszek, sodę, sól. W mniejszej misce rozgniatamy widelcem banany, dodajemy olej, mleko i sok z cytryny. Wlewamy płynne składniki do suchych i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Na koniec dodajemy posiekaną 1/2 tabliczki czekolady, delikatnie mieszamy.

Formę (u mnie 28x22 cm) smarujemy olejem kokosowym, wylewamy ciasto, na wierzchu układamy truskawki (pokrojone ) lub inne owoce i delikatnie wciskamy je w ciasto. Pieczemy około 40 minut, aż ciasto się zrumieni a patyczek będzie suchy.

W rondelku na małym ogniu rozpuszczamy pozostałe pól tabliczki czekolady z łyżką oleju kokosowego i łyżką kakao (opcjonalnie). Polewamy przestudzone ciasto. Smacznego!



czwartek, 16 czerwca 2016

Pasta z pieczonych bakłażanów

Pasta z pieczonych bakłażanów, szybka w przygotowaniu i wielofunkcyjna - może być sosem do grillowanych warzyw czy mięs, imprezowym dipem do słonych przekąsek, lub po prostu pastą do pieczywa czy naleśników. Nawet jeśli tak jak ja, nie darzycie bakłażanów wielka atencją, na pewno będzie Wam smakować!


Składniki (na 1 standardową małą miskę):

  • 2 dorodne bakłażany
  • garść posiekanego koperku (lub natki pietruszki)
  • 3 łyżki tahini (pasty sezamowej)
  •  2 łyżki soku z cytryny lub octu winnego
  • 1 duży ząbek czosnku
  • sól, pieprz do smaku

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Bakłażany smarujemy odrobiną oliwy i nakłuwamy w kilku miejscach widelcem. Wkładamy je do nagrzanego piekarnika, na blasze wyłożonej papierem i pieczemy przez około godzinę, aż całkiem się pomarszczą i popękają.

Upieczone, przestudzone bakłażany (razem ze skórką) miksujemy z tahiną, koperkiem, czosnkiem, sokiem z cytryny, sola i pieprzem na puszystą masę. Smakujemy, dosalamy i dopieprzamy do smaku, można tez dodać więcej czosnku.

Podajemy z pieczonymi warzywami lub mięsem, na chlebie, z krakersami, lub tak jak ja - zjadamy samą, posypana pestkami granatu. Smacznego!




czwartek, 19 maja 2016

Rabarbar z malinami pod owsiano-kokosową kruszonką

Deser błyskawiczny, nie bardzo słodki i nawet całkiem zdrowy! Sprawdzą się też inne owoce, takie jak brzoskwinie, nektarynki, gruszki, truskawki, jagody, borówki, morele a nawet czereśnie. Czas pieczenia proponuję ocenić na oko, w zależności od naczynia - można zapiekać w jednym dużym, a u mnie było to kilka kokilek różnej wielkości. Czas będzie się różnił, ale najważniejsze by kruszonka była złota!


Składniki:

  • 300 gr obranego rabarbaru
  • 300 gr mrożonych malin
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 niepełna szklanka wiórków kokosowych
  • 5 łyżek ksylitolu
  • 5 łyżek oleju kokosowego (lub masła)
  • 1 laska wanilii
  • mała szczypta soli

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni.

Rabarbar obieramy i kroimy w centymetrową kostkę, dodajemy mrożone maliny i słodzimy owoce dwiema łyżkami ksylitolu (rabarbar i maliny są mocno kwaśne, mi to odpowiada, ale można posłodzić więcej)

W mikserze lub rozdrabniaczu chwilkę miksujemy płatki, wiórki, olej kokosowy, pozostałe 3 łyżki ksylitolu (jeśli chcemy słodszy deser, można dodać więcej) i ziarenka z laski wanilii. Nie chcemy jednolitej masy, miksujemy tylko aż składniki lekko się pokruszą i skleją.

Kokilki lub inne naczynia do zapiekania smarujemy lekko olejem kokosowym, układamy owoce i posypujemy kruszonką.

Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 25-30 minut na złoty kolor.

Smacznego!



wtorek, 10 maja 2016

Tabbouleh z komosą ryżową

Za tajemniczą nazwą tabbouleh kryje się dość zwyczajna, tradycyjna bliskowschodnia sałatka, składająca się z drobno posiekanych ziół i świeżych warzyw z dodatkiem kaszy. Prawdziwy tabbouleh nie może się obejść bez bulguru i ogromnej ilości natki pietruszki, często również podaje się go z prażonymi orzechami pinii. Jak to jednak bywa z tradycyjnymi daniami, tak naprawdę każdy kucharz i każda gospodyni ma swój sposób na tabbouleh. Pozwoliłam więc sobie zamienić bulgur komosą ryżową (bo ma więcej wartości odżywczych) i pominąć pietruszkę (bo mam w domu wielkiego hejtera pietruszki). Czyli w zasadzie popełniłam świętokradztwo, lub jak kto woli sałatkę inspirowaną tabboulehem.

Składniki:
  • 1 szklanka ugotowanej komosy ryżowej
  • 3 pomidory
  • 1 duży ogórek
  • 1 pęczek szczypioru z dymką
  • 1/2 pęczka koperku
  • 2 garści liści mięty
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka zataru (mieszanka przypraw)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • pieprz, sól
Ogórka obieramy, przekrawamy na pół. przy pomocy łyżeczki pozbywamy się nasion ze środka i kroimy go w bardzo drobną kosteczkę. Mieszamy ogórka z oliwą - istnieje teoria, że enzymy zawarte w ogórku zabijają witaminę C obecną w pomidorach, oliwa zadziała jak izolacja.

Pomidory kroimy w drobną kostkę i dodajemy do ogórków razem z miąższem, pestkami i sokiem.

Dymkę, miętę i koperek drobno siekamy, mieszamy wszystko z komosą, doprawiamy czosnkiem, zatarem, solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Chłodzimy w lodówce, podajemy jako dodatek do dania głównego lub tak jak ja wchłaniamy na śniadanie, obiad i kolację! Smacznego!



wtorek, 22 marca 2016

Pasta gryczana

 Pasta gryczana z karmelizowaną cebulką i kwaśnym jabłkiem. To zdecydowanie hit ostatnich tygodni, robię jedną za drugą i nie mam ochoty na nic innego na kanapce. Smakiem i konsystencją przypomina gdzieś smalec, ale nie posunę się do nazwania jej wegańskim smalcem, bo to by oznaczało, że jest ,,prawie jak smalec", a to nie prawda. Jest samodzielną, pyszną, wegańską, zdrową kanapkową alternatywą!


Składniki (na średni słoiczek):

  • 1 szklanka ugotowanej kaszy gryczanej prażonej
  • 1 kwaśne jabłko (np. reneta)
  • 1 duża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oleju o delikatnym smaku do smażenia (najlepiej kokosowy rafinowany)
  • 1 łyżka oleju lnianego tłoczonego na zimno
  • 1 łyżeczka cukru
  • szczypta majeranku
  • szczypta cząbru
  • szczypta lubczyku
  • szczypta pieprzu i soli


Cebulę kroimy w półplasterki, jabłko w kostkę. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy, dodajemy cebulę i łyżeczkę cukru. Smażymy aż cebula zacznie się rumienić, dodajemy jabłko. Smażymy, nie mieszamy zbyt często by nie rozciapkać jabłka, smażymy aż jabłko będzie bardzo miękkie i wszystko się ładnie zezłoci. Pod koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku.

Ugotowaną kaszę i przyprawy i olej lniany delikatnie miksujemy, by miała konsystencje pasty, ale nie całkiem gładkiej. Przekładamy do miski, dodajemy usmażone, skarmelizowane cebulkę i jabłko. Mieszamy wszystko delikatnie, tak by jabłko miejscami się rozpadło i połączyło wszystko w pastę.

Kosztujemy i jeśli potrzeba doprawiamy sola, pieprzem i majerankiem. Świetnie smakuje na dobrym chlebie z ogórkiem kiszonym. Smacznego!




sobota, 19 marca 2016

Pasta z pieczonego topinamburu.

Mocno słonecznikowa pasta z pieczonego topinamburu, czosnku i prażonych ziaren słonecznika. Ostatnio w kilku marketach natknęłam się na gotowy, umyty topinambur. Zachęciło mnie to do podjęcia ponownych kulinarnych prób z udziałem tej bardzo zdrowej bulwy o lekko słonecznikowym smaku, bo do tej pory największą przeszkodą było dla mnie właśnie żmudne szorowanie i obieranie drobnych korzonków. Dotychczas topinambur jadałam głownie w formie pieczonych frytek lub surówki. Musze przyznać, że jako składnik pasty do chleba sprawdził się znakomicie i to na pewno nie ostatnie smarowidło z jego udziałem!

Składniki (na małą miseczkę):

  • 300 gr topinamburu
  • 6 dużych ząbków czosnku
  • 1/2 szklanki pestek słonecznika
  • 1 łyżka oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno
  • 1 łyżka oliwy  
  • kilka kropli soku z cytryny
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta słodkiej papryki

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Topinambur obieramy (nie musi być dokładnie, skórka jest jadalna) i kroimy na około centymetrowe plasterki. Na blachę wyłożoną papierem wykładamy topinambur i ząbki czosnku w łupinkach. Skrapiamy wszystko oliwą, posypujemy delikatnie sola, pieprzem i słodka papryką. Pieczemy około 20-30 minut, aż topinambur się zezłoci na brzegach i zmięknie.

N suchej patelni podprażamy pestki słonecznika, następnie przekładamy je do blendera/miksera. Miksujemy delikatnie na mniejsze okruchy, nie na proszek. Dodajemy upieczony topinambur i czosnek obrany z łupinek, olej, cytrynę, jeszcze troszkę soli, pieprzu i papryki. Miksujemy wszystko na niekoniecznie gładką pastę, ja lubię czuć chrupanie słonecznika. Podajemy na dobrym chlebie z dowolnymi dodatkami. Smacznego!



czwartek, 17 marca 2016

Pomarańczowa quinoa z marchewką, kokosem i imbirem.

Właściwości i wartości odżywcze komosy ryżowej od wieków są cenione w Ameryce Południowej, skąd pochodzi, i gdzie nazywana jest ,,matka zbóż". Jest źródłem pełnowartościowego białka, dobrych kwasów tłuszczowych, flawonoidów, wielu witamin i minerałów, działa przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie. Dla mnie najważniejsze jest jednak, że jest smaczna! Najbardziej lubię komosę właśnie w formie sałatki na ciepło lub na zimno, trochę na słodko. Dziś przyszło mi do głowy połączenie jej z marchewką, imbirem, prażonym kokosem, rodzynkami i wyrazistymi przyprawami i nie pomyliłam się. Możecie zjeść ją na śniadanie, dodatek do obiadu i kolację, a w międzyczasie zabrać do pracy. Smacznego!


Składniki:

  • szklanka komosy ryżowej (suchej)
  • 3 średnie marchewki
  • 2 duże łyżki startego świeżego imbiru
  • 5 łyżek wiórków kokosowych
  • 2 duże garści rodzynek
  • sok z 2 pomarańczy
  • sok z 1/2 cytryny
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 łyżka miodu (lub więcej)
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
  • 1 płaska łyżeczka garam masala (lub curry)
  • 1 łyżeczka pieprzu cayenne
  • sól do smaku

Szklankę komosy zalewamy 1,5 szklanki wody, lekko solimy i gotujemy pod przykryciem aż całkowicie wchłonie wodę. Odstawiamy z palnika i zostawiamy pod przykryciem jeszcze parę minut.

Wiórki kokosowe podprażamy na suchej patelni na złoty kolor.

Marchewki obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, następnie dusimy je kilka minut na patelni z olejem kokosowym. Gdy trochę zmiękną, ale nadal będą chrupkie, dodajemy starty na drobnej tarce imbir i podduszamy przez kolejne 2-3 minuty.

Ugotowaną komosę mieszamy z marchewką i imbirem, dodajemy wiórki, rodzynki, sok z pomarańczy i cytryny, miód i przyprawy. Solimy do smaku. Podajemy posypaną świeżą kolendrą lub innym zielonym, na ciepło lub na zimno.










wtorek, 1 marca 2016

Ciasto z batatów z cytrynowem kremem z nerkowców (bezglutenowe)

Ostatnie podrygi zimy i ostatnie chętki na korzenne smaki i kremy ciężkie od orzechów, czego efektem jest ciasto z udziałem słodkich ziemniaków, wilgotne, sycące i pełne przypraw.


Składniki na ciasto:
  • 1 kg batatów
  • 2 banany
  • 1 pomarańcz (sok i skórka)
  • 200 ml oleju kokosowego lub innego delikatnego w smaku
  • 200 gr orzechów włoskich
  • 200 gr mąki z cieciorki
  • 150 gr mąki z ryżu
  • 4 jajka
  • 100 gr mleka kokosowego lub jogurtu
  • 6 łyżek ksylitolu
  • 2 kopiaste łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia bez glutenu
  • sok z 1/2 cytryny
  • szczypta soli
  • 1 i 1/2 łyżki cynamonu 
  • 1 łyżka imbiru
  • 1/2 łyżki kardamonu
  • 1/2 łyżki mielonych goździków

Składniki na krem:
  • 200 gr nerkowców
  • 5 łyżek mleka kokosowego
  • skórka i sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka miodu 

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Bataty obieramy i kroimy w 2-3 cm kostkę, wysypujemy na blachę, polewamy dwiema łyżeczkami oleju kokosowego, dodajemy 1/2 łyżki cynamonu i sok z pomarańczy, mieszamy wszystko i pieczemy przez ok. 30-40 minut, aż bataty zmiękną i się zrumienią.

Orzechy miksujemy na drobno, odkładając dwie garści grubo posiekanych na potem.

Upieczone i przestudzone bataty miksujemy z drobnymi orzechami, bananami, olejem, mlekiem, jajkami, sokiem z cytryny, ksylitolem, solą i przyprawami. Gdy masa będzie gładka, powoli dodajemy mąki wymieszane z sodą i proszkiem do pieczenia, na koniec dodajemy większe orzechy i drobno startą skórkę z pomarańczy.

Blachę smarujemy olejem i wylewamy ciasto. Pieczemy w 180 stopniach około 50-60 min, do suchego patyczka. Ciasto z natury jest w środku mocno wilgotne.

Aby zrobić krem, miksujemy na wysokich obrotach nerkowce na gładka pastę, dodajemy mleko kokosowe, miód, sok i skórkę z cytryny i miksujemy dalej aż uzyskamy gładki krem.

Krem nakładamy na ciasto po jego wystudzeniu. Smacznego!



środa, 30 grudnia 2015

Pasta z ciecierzycy i kolendry

Święta, święta i po świętach, można wrócić do kuchni. Wszystkie brzuchy przeciążone kapustami i mięsiwami zapraszam na lekką, świeżą pastę z ciecierzycy i kolendry.

Składniki:
  • 1 puszka ciecierzycy lub 400 gr ugotowanej
  • 1 pęczek kolendry z łodyżkami, posiekany
  • 1 posiekany ząbek czosnku
  • 2 łyżki soku z limonki 
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 1/2 łyżeczki kuminu mielonego
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • sól do smaku (ok 1/4 łyżeczki)
Cieciorkę odsączamy niezbyt dokładnie z zalewy i miksujemy z resztą składników na niezbyt gładka pastę. Smacznego!


czwartek, 10 grudnia 2015

Pasta z fasoli z grzybami i orzechami włoskimi

Grzyby i orzechy włoskie to dla mnie połączenie idealne. W tej paście kanapkowej ów duet jest gwiazdą, jednak utwór byłby zbyt ciężki bez delikatnego akompaniamentu zespołu fasolek. Całość wysoce zjadliwa, na pewno jeszcze ich zaproszę na moją kuchenną scenę!

Składniki:

  •  400-500 gr ugotowanej białej fasoli (obojętne jakiej, może być z puchy)
  • 20 gr suszonych podgrzybków
  • 40-50 gr orzechów włoskich (solidna garść)
  • 3 łyżki oleju lnianego
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • szczypta estragonu
  • sól, pieprz do smaku
  • woda

Grzyby zalewamy najlepiej ciepłą wodą trochę ponad ich wysokość i zostawiamy na przynajmniej godzinę (może być i cała noc). Następnie wrzucamy je razem z wodą z moczenia na patelnię i dusimy na małym ogniu około 10-15 minut.

Do miksera wrzucamy grzyby (jeśli na patelni pozostał płyn to razem z nim!) i fasolkę, dodajemy olej, ocet jabłkowy, estragon, sól i pieprz. Miksujemy, dolewając trochę przegotowanej wody aż do osiągnięcia pożądanej konsystencji gładkiej, niezbyt suchej pasty. Na koniec dodajemy pokruszone orzechy i miksujemy jeszcze chwilkę, ale tak by orzechy pozostały w wyczuwalnych kawałkach. Przekładamy do miseczki i przechowujemy pod przykryciem w lodówce. Smacznego!









czwartek, 26 listopada 2015

Szakszuka

Szakszuka to aromatyczne danie bardzo popularne na Bliskim Wschodzie, gdzie podaje się ją na treściwe śniadanie lub lunch. Dla mnie to świetna alternatywa dla jajecznicy i dobrze wchodzi również jako ciepła kolacja :)

Składniki (na 1 dużą porcję):

  • 1 czerwona papryka
  • 2 posiekane pomidory lub 1/2 pomidorów z puszki
  • 1 kopiasta łyżeczka koncentratu pomidorowego lub keczupu
  • 2 jajka (lub więcej)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 płaska łyżeczka harissy
  • 1/3 łyżeczki mielonego kuminu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka masła klarowanego lub oliwy
  • świeże zioła/szczypiorek/prażony sezam do posypania 

Na małej patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy łyżeczkę harissy i podsmażamy 1-2 minuty. Dodajemy koncentrat/keczup, posiekany drobno czosnek, paprykę pokrojoną w kostkę, sól i kumin. Podduszamy wszystko kilka minut aż papryka zmięknie.

 Dodajemy posiekane pomidory i od czasu do czasu mieszając dusimy aż pomidory odparują i powstanie gęsty sos.

Przy pomocy łyzki robimy w sosie dwa wgłębienia. Delikatnie wbijamy jajka we wgłębienia i lekko mieszamy białko z sosem. Przykrywamy patelnię i trzymamy na małym ogniu około 8-10 minut aż białka się zetną a żółtka pozostaną płynne.

Posypujemy wszystko szczypiorkiem, świeżymi ziołami lub sezamem (lub wszystkim na raz) i podajemy póki gorące! Smacznego!








wtorek, 17 listopada 2015

Domowa nutella

Domowa nutella na blogu już była, wtedy jednak trochę przekombinowałam przepis. Prościej niż dziś się nie da! Wystarczy dobry mikser by pokonać każdy smutek i niepogodę! :)

Składniki:

  • 200 gr orzechów laskowych
  • 4 łyżki odtłuszczonego kakao
  • 3-4 łyżki syropu z agawy lub miodu
  • 1/2 szklanki mleka (może być roślinne)
  • 40 ml oleju z orzechów laskowych (lub oleju o neutralnym smaku, dobrej jakości)
  • mała szczypta soli

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Orzechy wysypujemy na blachę i pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 10-15 minut, aż wyraźnie ściemnieją i zacznie pękać skórka. mamy orzechy pod kontrolą, żeby ich nie spalić! Dzięki prażeniu orzechy maja intensywny smak i łatwiej pozbyć się gorzkiej skórki. Upieczone i przestudzone orzechy ocieramy partiami w dłoniach lub zawinięte w ściereczkę ocieramy o blat aż skórka zejdzie (nie musi być bardzo dokładnie).

Przygotowane orzechy wrzucamy do misy miksera i mielimy na piasek. Zgarniamy masę ze ścianek miksera. Dodajemy olej, syrop z agawy, mleko, kakao i sól i miksujemy aż do uzyskania pożądanej konsystencji, jeśli zajdzie potrzeba, ponownie zgarniając nutellę ze ścianek miksera.

Przekładamy do słoiczka i cieszymy się z domowej, zdrowej nutelli!







piątek, 4 września 2015

Waniliowy krem jaglany z malinami

Słodki krem i owoce, czyli deser doskonały. Nie mogłam się przemóc w kwestii deserów z jaglanki, wydawało mi się, że to nie może być tak naprawdę smaczne, a jednak! Krem w zależności od ilości użytego mleka (najlepiej roślinnego), może mieć konsystencje bardziej płynną lub niemalże stałą i dającą się kroić (taki świetnie będzie się nadawał do tart i ciast). Niezależnie od gęstości jest po prostu smaczny, a dla posiadających latorośle to zdrowsza wersja kupnych deserków typu ,,ryż na mleku".

Składniki (na 2 dość spore porcje):
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 3 szklanki mleka (użyłam ryżowe waniliowe dla smaku, niestety z cukrem w składzie)
  • 10 drobnych daktyli
  • 2-3 łyżki oleju kokosowego 
  • 1/2 laski wanilii, lub 1 cała jesli nie używamy waniliowego mleka
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • łyżeczka skórki otartej z cytryny
  • mała szczypta soli
  • ewentualnie ksylitol do dosłodzenia
  • owoce

Kaszy nie płuczemy, dodajemy do niej daktyle, sól, sok i skórkę z cytryny. Laskę wanilii przekrawamy na pół, z połowy wyskrobujemy ziarenka i wrzucamy wraz ze ,,skórką" do kaszy.  Zalewamy mlekiem i gotujemy na małym ogniu aż kasza będzie bardzo miękka, prawie rozpadająca się. Wyjmujemy wanilię, dodajemy olej i miksujemy wszystko ręcznym blenderem na gładki krem. Można dodać trochę mleka, jeśli wolimy rzadszą konsystencję. Przekładamy krem do naczynek, na wierzchu układamy owoce, lekko wciskając. Chłodzimy w lodówce minimum godzinę. Smacznego!





czwartek, 9 lipca 2015

Pasta z bobu i awokado

Sezon na bób w pełni! Cieszą się wegetarianie, bo bób jest świetnym źródłem białka. Cieszą się kobiety w ciąży, bo 100 gramów świeżego bobu pokrywa dzienne zapotrzebowanie na kwas foliowy. Cieszę się ja, bo bób uwielbiam. W planie jest zupa z bobu, niedawno była sałatka, dziś kanapkowa pasta - bardzo zielona, puszysta ale i sycąca. I kto śmie twierdzić, że nie da się żyć bez szynki i sera?

Składniki:
  • 1,5 szklanki ugotowanego, obranego bobu
  • 1 awokado
  • 1 garść posiekanego koperku
  • 1 garść posiekanej dymki
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • sól morska, ewentualnie pieprz do smaku

Składniki miksujemy na gładką pastę i doprawiamy do smaku. Gotowe! Prościej się nie da!





czwartek, 28 maja 2015

Pasztet z selera

Prosty w budowie i smaczny w swej prostocie - pasztet z selera. Sprawdzi się jako pasta na kanapki, a grubszy plaster podany z surówką i zmieniakami może smiało podszywać się pod obiad. Co najważniejsze - seler po upieczeniu traci swą selerowatość, pozwalając wyjść na pierwszy plan przprawom i dodatkom. Szalejcie do woli!

Składniki:
  • 2 duże selery
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy z oliwek lub masła
  • 1 szklanka wody lub bulionu
  • 1/2 szklanki mąki ryżowej pełnoziarnistej lub innej
  • 2 jajka 
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka chrzanu
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • opcjonalnie garstka rodzynek lub 5 posiekanych suszonych moreli 
  • sól

Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na oliwie/maśle. Dodajemy seler starty na tarce o grubych oczkach. Chwilę podsmażamy, dodajemy wodę lub bulion i sos sojowy. Dusimy warzywa na małym ogniu aż bardzo zmiękną a płyn całkiem odparuje, od czasu do czasu mieszając. 

Do przestudzonych warzyw dodajemy mąkę, dwa żółtka, chrzan, rozdrobniony czosnek, pieprz ziołowy i gałkę muszkatołową. Możemy dodać trochę moreli lub rodzynek. Próbujemy i ewentualnie dosalamy/doprawiamy, pasztet ma być wyrazisty w smaku. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie mieszamy z masą. 

Przekładamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i posypanej mąką. Pieczemy aż mocno się zrumieni, w 180 stopniach przez 70min - najpierw na termoobieg, pod koniec już tylko grzałka góra/dół.  Kroimy dopiero po porządnym wystudzeniu. Przechowujemy w lodówce. Smacznego!






środa, 4 marca 2015

Chleb gryczany na zakwasie.


 W dobie nasilonych walk pomiędzy zwolennikami różnych żywieniowych frakcji (weganie kontra paleo, glutenfree kontra kluchożercy, i tak dalej), napiszę tylko tyle: jesteśmy dorośli. Każdy może poczytać RÓŻNE źródła, a najlepiej sam się przekonać doświadczalnie czy bez: pszenicy/ mięsa/ nabiału/ czegokolwiek, czuje się lepiej czy też niespecjalnie go to rusza. Nie czytajcie tych wszystkich jazglotliwych dyskusji w internecie. Zamiast tego pójdźcie na długi spacer z dobrym audiobookiem na uszach.

Można też spojrzeć na sprawę z innej strony: jesli ktoś lubi eksperymentować w kuchni, dzięki coraz większej popularności różnych diet mamy coraz większy dostęp do rozmaitych produktów, a zatem większe pole do popisu! Dlaczego zawsze robić naleśniki z białej mąki, skoro ciekawe i równie dobre wychodzą z gryki czy amarantusa?

 Zakwas bezglutenowy to moje najnowsze odkrycie (dzięki tej książce). Potrzebuje kilku dni, ale jak już go wyhodujemy to będzie zawsze czekał w lodówce, gotowy do chleba, podpłomyków lub innych wypieków. Warto się z nim zaprzyjaźnić, bo chleb na zakwasie jest najzdrowszy dla naszych brzuchów i nie ma posmaku sody czy drożdży, czego bardzo nie lubię.

No dobra, będę nieskromna - to najlepszy chleb jaki mi wyszedł i najlepszy chleb bezglutenowy jaki jadłam! W zasadzie w smaku nie czuć różnicy między nim, a zwykłym (zwykły żytni też jadam). Ma jeden minus - wymaga czasu, jak każdy chleb na zakwasie. Za to niewiele sie przy nim napracujemy.


Przepis na zakwas.


  • 1/2 szklanki maki ryżowej 
  • 1/2 szklanki letniej, przegotowanej wody

W czystym naczyniu (najlepiej sprawdza się słoik) mieszamy makę z wodą. Słoik przykrywamy gazą lub ręcznikiem papierowym i odstawiamy w ciepłe miejsce - jeśli robimy zakwas rano to do wieczora, jeśli wieczorem, to na noc. Codziennie o mniej więcej tej samej porze, dokarmiamy zakwas - dosypujemy dwie łyżki mąki i dolewamy trochę wody. Czynność powtarzamy kolejne 3-4dni. Zakwas jest gotowy, gdy pojawią się w nim wyraźne bąbelki i będzie miał specyficzny zapach fermentacji. Gotowy zakwas przechowujemy w lodówce. Jeśli z niego nie korzystamy, raz w tygodniu karmimy go tak jak wcześniej. Każdą zużytą ilość zakwasu uzupełniamy tą samą ilością mąki/wody i zostawiamy  na noc w ciepłym miejscu żeby przefermentował, następnie spowrotem wstawiamy do lodówki. 


Chleb gryczany z siemieniem lnianym.

  • 2/3 szklanki zakwasu ryżowego
  • 1 szklanka mąki ryżowej
  • 2 szklanki mąki gryczanej
  • 1/2 szklanki oleju lub oliwy
  • 1/2 szklanki siemiania lnianego
  • 1 łyżeczka soli

Jak już pisałam, proces powstawania chleba na zakwasie jest czasochłonny. Probowałam poczatkowo robić go szybciej, jednak kilkukrotne wyrastanie przyniosło najlepszy efekt. Takie same doświadczenia ma moja mama ze zwykłym chlebem na żytnim zakwasie. 

Przedstawiam cały proces dla przeciętnej osoby pracującej w standardowych godzinach poza domem. Możecie sobie oczywiście dostosować plan do własnych warunków.

Pierwszego dnia przed pracą (rano) mieszamy mąkę ryżową z zakwasem. Dodajemy przegotowaną i przestudzoną wodę (może też być mineralna z butelki) aż do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Nakrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce (na przykład przy kaloryferze).

 Wieczorem, przed pójściem spać, dodajemy do ciasta dwie szklanki mąki gryczanej, siemię, sól i olej. Obecność oleju jest według mnie konieczna, inaczej gotowy chleb ma bardzo twardą skórkę i błyskawicznie wysycha na kamień, taki urok bezglutenowych mąk. Dodajemy wody aż do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Ponownie odstawiamy przykrytą ściereczką miskę w ciepłe miejsce, na całą noc.

Drugiego dnia ciasto będzie już pięknie wyrośnięte. Ponieważ mąka gryczana bardzo chłonie wodę, ciasto na pewno będzie dużo bardziej gęste. Chcemy, żeby było takie jak wcześniej, więc przed planowanym pieczeniem (może to być nawet popołudniu, po powrocie z pracy), ponownie dolewamy wody aż do uzyskania poprzedniej konsystencji gęstej smietany. Rozrzedzone ciasto przelewamy do długiej keksówki (zostawiamy od góry miejsce) wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy jeszcze na 1-2 godziny, aż do wyrośnięcia. Ciasto powinno wyrosnąć prawie na wysokość keksówki, nie wyżej (inaczej w czasie pieczenia wyplynie nam z foremki). 

Gotowy wyrosnięty chleb pieczemy w termoobiegu w 190 stopniach przez 1,5 godziny. Jeśli przed upływem tego czasu chleb zacznie nam się za bardzo spiekać z góry, wyłączamy termoobieg.

Brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę wystarczy raz wyhodować zakwas i przejść przez ten długi proces, żeby przekonać się, że to bardzo proste i nie wymaga dużo pracy.

Mieszamy - odstawiamy - dorzucamy - odstawiamy - rozrzedzamy i przekładamy do formy - odstawiamy - pieczemy. Ten chleb jest tego wart!


PS. Jeśli ciasto mocno Wam wyrośnie i nie zmieści się do keksówki, pozostałe możecie rozlać do foremek na muffiny i upiec razem z chlebem (wyjąć wcześniej, gdy będa rumiane). W ten sposób uzyskacie gratis kilka mini bułeczek.

sobota, 31 stycznia 2015

Pancakes kokosowe

To moje kolejne podejście do mąki kokosowej i chyba już ją oswoiłam. Zazwyczaj moje kokosowe wypieki kończyły jako suchy wiór. Znalazłam jednak sposób na jej mega-absorpcję płynów - trzeba dać jej dużo jajek do zabawy! Naleśniki wychodzą słodkawe same z siebie, wilgotne i baaardzo sycące (to druga główna cecha kokosa). Zapraszam na królewskie śniadanie!

Składniki (10 pankejków, z dodatkami wg. mnie starczy na 2 osoby):
  • 3 jajka od zadowolonej z życia kury
  • 3 łyżki mąki kokosowej
  • 1 łyżka rozpuszczonego oleju kokosowego 
  • 3 łyżki mleka kokosowego lub wody
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczki octu jabłkowego
  • 1 łyżka syropu z agawy lub innego słodzidła (opcjonalnie!)
Jajka ubijamy na gładką, kremową masę, następnie powoli dodajemy mąkę i proszek i mieszamy aż nie będzie grudek. Na końcu dodajemy rozpuszczony olej kokosowy, ocet i mleko (lub wodę), mieszamy. Ciasto będzie gęste, ale musi spływać z łyżki i dawać się rozprowadzić na patelni. Jeśli trzeba, dodajemy odrobinę zimnej wody. Smażymy na suchej patelni z obydwu stron. Świetnie smakują z pomarańczą i nie wymagają dodatkowego słodzenia. Smacznego!


środa, 19 listopada 2014

Pasztet z fasoli orzechowo - gruszkowy.

Kolejny genialny i niestety nie mój pomysł. Pasztetu spróbowałam na spotkaniu opolskich wegetarian i zdecydowanie wygrał ze wszystkimi innymi serwowanymi potrawami. Przepisu nie miałam, więc odtwarzałam go z głowy, zmieniając opcję na wegańską. Polecam!


Składniki:
  • 250 gramów fasoli piękny jaś
  • 1 duża cebula
  • 1 duża gruszka
  • 2 duże łyżki masła orzechowego
  • 3 łyżki oleju roślinnego
  • 3 łyżki siemienia lnianego zalanego sześcioma łyżkami wrzątku (lub 2 jajka)
  • sól, pieprz do smaku
Fasolę moczymy na noc, a następnie gotujemy do miękkości z 1/2 łyżeczki kminku i 1/2 łyżeczki cząbru. Cebulkę podduszamy na patelni z łyżką oleju, dorzucamy gruszkę i czekamy aż zmięknie.
Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę, doprawiamy do smaku i wykładamy do foremki posmarowanej olejem roślinnym i obsypanej mąką z cieciorki albo bułką tartą.
Pieczemy 45-60 minut w temperaturze 180 stopni, aż wierzch będzie mocno rumiany. Po upieczeniu mocno schładzamy w lodówce.
Smacznego!






niedziela, 2 listopada 2014

Chleb z pieczonym czosnkiem.

Prosty, bezglutenowy chlebek. Zdrowszy proszek do pieczenia (na bazie kamienia winnego) kupicie w naszym sklepiku albo w internecie. Można też oczywiście użyć zwykłego. Przy pierwszym podejściu próbowałam upiec go bez jaj, zastępując je po wegańsku zaparzonym siemieniem lnianym, ale wyszedł kompletny zakalec - nie polecam próbować. Chleb jest wytrawny i wilgotny, z chrupiącą skórką, idealnie pasuje do miski gorącej zupy :)


Składniki:
  • 2 główki upieczonego czosnku
  • 1 i 1/4 kubka mąki gryczanej
  • 1 i 1/4 kubka innej mąki - u mnie mąka z amarantusa
  • 3 łyżki stołowe dowolnych ziół - u mnie rozmaryn, tymianek, oregano, wiórki suszonych pomidorów
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej
  • 1 łyżka bezglutenowego proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej 
  • łyżka soku z cytryny (likwiduje posmak sody)
  • 2 jajka
  • 1 i 1/4 kubka mleka roślinnego lub zwykłego
  • 1/3 kubka oliwy lub oleju z ryżu
Najpierw pieczemy całe główki czosnku w temperaturze 180 stopni, około 30-40 minut, aż zmiękną. Następnie w jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki, a w drugiej roztrzepujemy jajka i mieszamy z mlekiem, oliwą i sokiem z cytryny. Dodajemy płynne do suchych i dokładnie mieszamy. Na koniec wrzucamy obrane ząbki upieczonego czosnku - trzeba je wmieszać delikatnie, żeby się nie rozpadły. Wylewamy masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, wygładzamy wierzch i posypujemy szczyptą rozmarynu. Pieczemy w rozgrzanym do 190 stopni piekarniku aż do ,,suchego patyczka" (dla nieświadomych - wtykamy drewniany patyczek/długą wykałaczkę w środek i sprawdzamy, czy po wyciągnięciu nie zostaje na nim ciasto:), około 60-80 minut w zależności od piekarnika. Jeśli będzie już mocno rumiany z wierzchu, a środek nadal płynny, polecam wyłączyć termoobieg i dopiekać go trochę dłużej tylko z grzałką nastawioną na góra/dół. Smacznego!

piątek, 10 października 2014

Hummus po mojemu.

Hummus już chyba każdy w Polsce zna - dobrze, bo zdrowy on i pyszny. Najbardziej lubię go w połączeniu z surowymi warzywami - po takim śniadaniu długo nie czuję się głodna. Hummus, który znałam i robiłam do tej pory zdecydowanie grzeszył tłuszczem. Tłuszcz szkodliwy być nie musi, jednak w przeciwieństwie do Kwaśniewskiego, jakoś nie chudnę gdy go nadużywam. Tym razem olej zastąpiłam zimną wodą - wyszedł puszysty i wcale nie gorszy od tłuściocha!


Składniki (na dwie spore miseczki):
  • 0,5 kg ciecierzycy
  • 6-7 łyżek tahini 
  • 5 ząbków czosnku
  • łyżeczka soli
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3/4 szklanki zimnej wody
  • 1/4 szklanki oleju ryżowego (lub innego, ryżowy nie nadaje smaku)
Ciecierzycę zalewamy wodą i zostawiamy na noc. Następnie dokładnie płuczemy i ponownie zalewamy wodą. Gotujemy aż będzie bardzo miękka. Ugotowaną ciecierzycę przekładamy do miksera (jak ktoś ma dobry blender to tez da radę), dodajemy tahini, przecisięty przez praskę czosnek i sól. Miksujemy na gładka masę, powoli dodając wodę i olej. Przekładamy do miseczek i chłodzimy w lodówce (trochę w niej stężeje). Zjadamy z chlebem lub z surowymi warzywami :)